Na początek powiem, że nie chcę sugerować przyczyny ale jednak napiszę, że auto miało umyty silnik... umyty naprawdę solidnie i dokładnie jednak bez dużego ciśnienia wody(nie karcher) Całkiem niedługo po tym zaczęły się problemy:
- odpalam auto wszystko ok... włączam światła (xenon HID nie fabryka) nagle obrotomierz i prędkościomierz zaczyna błędnie wskazywać. Obroty jałowe pokazuje ze 1500 ale w rzeczywistości są normalne, prędkość na 2 biegu 140km/h to nie problem w mieście jechałem jakieś 240km/h
- innego dnia odpalam auto znowu po włączeniu świateł głupieją zegary(zwarcie czy chwilowy pobór?), odłączenie aku na jakiś czas daje poprawę (jakby reset) na dzień czasami kilka godzin.
- aktualnie zegary nie pokazują nic a nic... śpią
- dodatkowo rzadko bo rzadko ale zdarza się, że silnik jakby przerwał na wolnych obrotach tak na granicy zgaśnięcia, 2 razy nawet zgasł bez przyczyny, mam też wrażenie, że czasami nie ma przysłowiowej pi**y
Nie jestem pewny, że powodem było mycie bo może to zbieg okoliczności ale jednak prawdopodobieństwo jest duże. Dodam, że nikt nie lał specjalnie wody po lampach czy bezpiecznikach celem był silnik ale wiadomo...
Ponieważ w mojej okolicy jest 2 super elektroników z czego jeden powiedział, że nie robi Volvo,BMW i ameryki a drugi ten od BMW bierze 6 tygodni wolnego
Może ktoś zna inną przyczynę na opisane usterki a może znacie newralgiczne punkty pod maską, które mogą powodować taki cyrk (szczególnie po wodzie). Przyznam, że perspektywa rozpinania każdej kostki pod maską nie brzmi optymistycznie

