No i problem jest taki, że jak przyspieszam to zrywam przyczepność, system mryga co chwila i co najlepsze nie tracę przyczepności jak ruszam "z piskiem" z jedynki, ale w bardziej niebezpiecznych okolicznościach. Np. jade na czwórce powyżej 100km/h, wrzucam piątkę, daję gaz i koła buksują mi w miejscu, czuję jak tył się ślizga, lampka od kontroli miga co chwila a ja mam problem z wyprzedzeniem bo na wysokich biegach koła mi mielą... jak to jest możliwe??? Odrobinę lepiej jest kiedy wyłączę system, ale nadal czuję utratę mocy przy wciskaniu gaz do dechy gdy koła kręcą się w miejscu. Pojechałem do zakładu zapytać się co jest grane to mi koleś powiedział, że jest jakaś warstwa wierzchnia i to przez to, że opony sa nowe i muszę przejechac około 100mil to jak opona sie troche zedrze to będzie dobrze.. Do tej pory przejechałem 60 mil i nic się nie zmienia. Aaaa właśnie, co najlepsze ślizgam sie tak samo na suchej jak i mokrej nawierzchni. Jutro mogę zrobić fotke opon i dać opis onaczeń, ale potrzebuję jakiejś wstępnej analizy od kogoś kto się zna bo pojadę z reklamacją a gość mi powie, że wszystko jest ok z jego strony a ja nie mam pojęcia co mu powiedzić. Przecież nie może być tak, że trace przyczepność przy 130 na godzinę, nie mam 400 koni pod maską do cholery.
Zauważylem, że tylne opony mają oznaczenie M+S co już wydawało mi się podejrzane bo skoro przód mam letni (brak takich onaczeń, marka KENDA) to czy mozna na tył zimówki założyć (marka Enduro Runaway) ? Dwa różne rodzaje opon? A nawet jeśli to zimówki to na suchej nawierzchni w ciepły dzień powinny sie chyba nawet nieco "kleić" do asfaltu a nie ślizgać?
Proszę o jakąś wstępną ocenę czy mogę to reklamować i w jaki sposób bo nie wiem jak się do tego zabrać. Czuję się jakbym po lodzie jeździł, a gość mi opowie, że opony są dobre
p.s. oczywiście wszystko to dzieje się na prostej przy zwykłej jeździe, chodzi tylko o przyspieszanie, na rondach d*** leci strasznie


