Kłopot z silnikiem polega na: falowaniu silnika na wolnych obrotach (na początku drobne skoki, z czasem ogólne rozedrganie silnika i silne drgania całej budy), brak „dołu” przy dodawaniu gazu (choć czasem się pojawia) powodujący przyspieszanie po redukcji o jeden bieg, wysoki poziom spalania (16-17l/100km), delikatny zapach spalin/paliwa w kabinie. Po zgłębieniu tematu i poczytaniu różnych wątków na forum wygląda na nastawnik i pompę wtrysku. Ale czy na pewno? Zanim utopię kilka tysi w naprawę chciałbym zweryfikować u mądrzejszych ode mnie i mieć większą pewność, że to ma sens. Skąd wątpliwości? Otóż w ostatnich kilku miesiącach w aucie próbowano rozwiązać ten i inne problemy silnika w wyniku czego: wymieniono przepływomierz, wymieniono wtrysk sterujący i uszczelniono pozostałe 5 wtrysków, wymieniono przewody między wtryskami, wymieniono wiązkę po tym, jak zaczęła czasem migać kontrolka silnika. Poza tym silnik samochodu potrafił gasnąć podczas jazdy (średnio przyjemne w automacie...), w przewodach paliwowych niskiego ciśnieni pojawiało się (w sporych ilościach) powietrze. Teraz tego nie ma, jednak falowanie, słaba moc i brak „dołu” dają w kość. Samochód na zimnym pali od strzału, na ciepłym kilka sekund kręci i odpala, nie ma dramatu. 2 razy zdarzyło się, że po przekręceniu stacyjki silnik nie zareagował zupełnie ale po wyjęciu kluczyka i ponownej próbie – odpalał bez problemu. Kłopot z nim polega na tym, że podłączany do kompa w serwisie LR potrafi gubić połączenie i nie wszystkie dane można wyciągnąć. Widać błędy i można je kasować – ostatnio EGR oraz temperatura chłodzenia. Błąd EGR pojawił się przed i po jego zaślepieniu.
Poprzedni właściciel wspominał o tym, że kiedyś był problem z jednym z pinów łączących kompy (chyba chodziło o połączenie BeCM z ECU) ale pewności nie mam. W finale nie mam zaufanie do elektroniki. Poza tym poprzedzeni właściciel wrzucił do komputera chipa od Bangora, samochód ma więc zmienioną mapę. Starego chipa mam w szufladzie. Auto wcześniej miało wymieniony silnik i kilka innych elementów pod maską ale pompa i nastawnik zostały stare i zostały zregenerowane w Nadarzynie pod Warszawą. Tyle tytułem wstępu
Dumałem dość długo nad tym, co mam zrobić i doszedłem do wniosku, że przyczyna może być zarówno po stronie mechanicznej (opiłki w nastawniku, pompa do ponownej regeneracji) albo w elektronice/sterowaniu albo w obu naraz (żadne wielkie odkrycie…). Tylko jak to zweryfikować? Może rozwiązaniem byłoby: ominięcie elektroniki auta i podpięcie bezpośrednio do pompy wtrysku urządzenia diagnostycznego/testera (np. TP-3 DeltaTech Electronics) w celu zweryfikowania stanu nastawnika i pompy. Jeśli wynik negatywny – brać się za regenerację lub kupować nowy nastawnik. Po tym teście zweryfikować elektronikę i komunikację między BeCM<->ECU<->pompa wtrysku i usunąć usterkę, jeśli jest takowa. Co myślicie o tym pomyśle? A może jakaś inna przyczyna tego syfu jest możliwa? Oczywiście mogę oddać auto pompiarzom z założeniem, ze to nastawnik i trzeba robić. Tyle że za samo wyjęcie i włożenie pompy pompiarz spod Warszawy zaśpiewał 600 PLN... szaleństwo. Robota min. 1500 PLN. Zrobią (i skasują) swoje, tylko może się okazać, ze wywalę kasę na darmo. Trochę też nie mam też zaufania to elektroniki. Choć z drugiej strony może być tak, że po usunięciu problemów mechanicznych wszystko zacznie hulać…
Z góry WIELKIE dzięki za wszelkie komentarze i sugestie!
