: 22 kwie 2009, 22:37
Nie zaglądałem tu jakiś czas i widzę, że temat się rozwinął.
Z doświadczeń własnych:
- zimny silnik odpala bez jęknięcia (czasem nawet nie zdążę obrócić kluczyka do końca i już odpali)
- pojadę kilka km do sklepu (silnik osiągnie temperaturę roboczą, ale nie jadę długo... tylko tyle co się rozgrzeje)
- zgaszę... chwilkę odczekam - odpala bez problemu
- jadę dalej w trasę, lub większy koreczek...
- gaszę... no i tu się na ogół zaczynają jaja
Sekwencja "diagnostyki" metodą prób i błędów:
1. Naładowanie akumulatora = radość 2 dni... bo niby pomogło
2. odkrycie patentu z odpięciem czujnika = pośrednia radość bo jest lepiej
3. montaż zaworka zwrotnego paliwa = efekt placebo był... nic poza tym
4. zgodnie z topiciem na forum montaz "oszukańca" na czujnik - więcej radości...
5. rozrusznik odmawia posłuszeństwa totalnie... rozbiórka... czyszczenie... przy okazji uszczelnienie przewodu zwrotnego z pompy - niby zaciśnięty a jednak nie miał szczelności
Stan na dzień dzisiejszy jak powyżej... ogólnie wsiadając do auta wiem, że odpali... chyba, że jest BARDZO gorący silnik, a zgasiłem jakieś 10-15 minut temu)
Jeżeli objawy występujące są podobne to polecam ten test z wodą - sporo rozwiewa.
Odpięcie czujnika niby pomaga... niby nie - obecnie już wiem, że to nie czujnik.
Czasem otwarcie maski i poczekanie jakiś czas już wystarcza.
Jak się bardzo śpieszę to biorę butelkę z wodą i przez dziurawy korek polewam strumień wody na rozdzielacz pompy wtryskowej - tam gdzie wychodzą przewody wysokiego ciśnienia do wtryskiwaczy.
Wbrew opiniom nie potrzeba nie wiadomo ile litrów wody... szklanka wody... schować butelkę do bagażnika... wsiąść... kluczyk... zapłon... starter... i chodzi...
Pomimo wszelkich najszczerszych chęci odnalezienia innych winowajców wszystko wskazuje na jedno - rozdzielacz.
Bawiąc się w szamana sprawdziłem naprawdę wszystko co się dało, przy okazji rozwiązując kilka problemów które prędzej czy później by się zemściły.
Mam w planach robienie pompy ale jakoś się nie śpieszę.
Od chwili zdiagnozowania i ustalenia co jest grane a przede wszystkim opracowania krok po kroku co zrobić aby odjechać w ciągu 2-3 minut (albo i krótszym czasie) problem przestał być tak bardzo drażniący...
Polewanie czegoś w silniku wodą w centrum miasta wygląda dość nazwijmy to interesująco, ale zdarza mi się dość rzadko, więc są ważniejsze wydatki
Potwierdzić mogę opinie, że rozrusznik się przyczynia.
Potwierdzam również to, że urządzenie z allegro mimo wszystko pomaga.
Zaprzeczam aby była to kwestia nastawnika - czasem diagnoza wszelkich problemów to nastawnik... nie dajmy się zwariować
Nie dam sobie uciąć ręki w sprawie "mocniejszej" pompki paliwa z baku, ale możliwe, że pomoże.
Przy okazji pytanie kontrolne zadam, może ktoś sprawdzał...
Kiedy w przewodzie zwrotnym paliwa pojawia się Wam ropka?
U mnie zaczyna "wracać" dopiero gdy silnik odpali, więc większe ciśnienie paliwa na wejściu pompy wtryskowej może przełożyć się na większe ciśnienie paliwa na wtryskiwaczach.
P.S. Eskimos - z obserwacji zachowania układu paliwowego jestem prawie pewny, że pompka w baku nie ma możliwości "przepchania" paliwa przez filtr paliwa dopóki silnik nie będzie działać.
Wszystko wskazuje na to, że jak opisałem powyżej, wyłączony silnik = brak przepływu paliwa z przewodu zasilającego do przelewowego.
1. brak paliwa w powrotnym dopóki silnik nie chodzi
2. po wymianie filtra paliwa nie da rady go "odpowietrzyć" poprzez przetoczenie paliwa nawet jeżeli zmostkujemy przekaźnik pompki paliwa.
Powyższe rodzi również pewne domysły, że może powstawać pomiędzy pompą a wtryskiwaczami "korek" powodowany odparowaniem paliwa w pompie/przewodzie/wtryskiwaczu i pompa wtryskowa może po prostu nie mieć możliwości podania paliwa na wtrysk - zwiększenie ciśnienia paliwa na wejściu powinno ułatwić, niestety nie mam jak tego sprawdzić
Z doświadczeń własnych:
- zimny silnik odpala bez jęknięcia (czasem nawet nie zdążę obrócić kluczyka do końca i już odpali)
- pojadę kilka km do sklepu (silnik osiągnie temperaturę roboczą, ale nie jadę długo... tylko tyle co się rozgrzeje)
- zgaszę... chwilkę odczekam - odpala bez problemu
- jadę dalej w trasę, lub większy koreczek...
- gaszę... no i tu się na ogół zaczynają jaja
Sekwencja "diagnostyki" metodą prób i błędów:
1. Naładowanie akumulatora = radość 2 dni... bo niby pomogło
2. odkrycie patentu z odpięciem czujnika = pośrednia radość bo jest lepiej
3. montaż zaworka zwrotnego paliwa = efekt placebo był... nic poza tym
4. zgodnie z topiciem na forum montaz "oszukańca" na czujnik - więcej radości...
5. rozrusznik odmawia posłuszeństwa totalnie... rozbiórka... czyszczenie... przy okazji uszczelnienie przewodu zwrotnego z pompy - niby zaciśnięty a jednak nie miał szczelności
Stan na dzień dzisiejszy jak powyżej... ogólnie wsiadając do auta wiem, że odpali... chyba, że jest BARDZO gorący silnik, a zgasiłem jakieś 10-15 minut temu)
Jeżeli objawy występujące są podobne to polecam ten test z wodą - sporo rozwiewa.
Odpięcie czujnika niby pomaga... niby nie - obecnie już wiem, że to nie czujnik.
Czasem otwarcie maski i poczekanie jakiś czas już wystarcza.
Jak się bardzo śpieszę to biorę butelkę z wodą i przez dziurawy korek polewam strumień wody na rozdzielacz pompy wtryskowej - tam gdzie wychodzą przewody wysokiego ciśnienia do wtryskiwaczy.
Wbrew opiniom nie potrzeba nie wiadomo ile litrów wody... szklanka wody... schować butelkę do bagażnika... wsiąść... kluczyk... zapłon... starter... i chodzi...
Pomimo wszelkich najszczerszych chęci odnalezienia innych winowajców wszystko wskazuje na jedno - rozdzielacz.
Bawiąc się w szamana sprawdziłem naprawdę wszystko co się dało, przy okazji rozwiązując kilka problemów które prędzej czy później by się zemściły.
Mam w planach robienie pompy ale jakoś się nie śpieszę.
Od chwili zdiagnozowania i ustalenia co jest grane a przede wszystkim opracowania krok po kroku co zrobić aby odjechać w ciągu 2-3 minut (albo i krótszym czasie) problem przestał być tak bardzo drażniący...
Polewanie czegoś w silniku wodą w centrum miasta wygląda dość nazwijmy to interesująco, ale zdarza mi się dość rzadko, więc są ważniejsze wydatki
Potwierdzić mogę opinie, że rozrusznik się przyczynia.
Potwierdzam również to, że urządzenie z allegro mimo wszystko pomaga.
Zaprzeczam aby była to kwestia nastawnika - czasem diagnoza wszelkich problemów to nastawnik... nie dajmy się zwariować
Nie dam sobie uciąć ręki w sprawie "mocniejszej" pompki paliwa z baku, ale możliwe, że pomoże.
Przy okazji pytanie kontrolne zadam, może ktoś sprawdzał...
Kiedy w przewodzie zwrotnym paliwa pojawia się Wam ropka?
U mnie zaczyna "wracać" dopiero gdy silnik odpali, więc większe ciśnienie paliwa na wejściu pompy wtryskowej może przełożyć się na większe ciśnienie paliwa na wtryskiwaczach.
P.S. Eskimos - z obserwacji zachowania układu paliwowego jestem prawie pewny, że pompka w baku nie ma możliwości "przepchania" paliwa przez filtr paliwa dopóki silnik nie będzie działać.
Wszystko wskazuje na to, że jak opisałem powyżej, wyłączony silnik = brak przepływu paliwa z przewodu zasilającego do przelewowego.
1. brak paliwa w powrotnym dopóki silnik nie chodzi
2. po wymianie filtra paliwa nie da rady go "odpowietrzyć" poprzez przetoczenie paliwa nawet jeżeli zmostkujemy przekaźnik pompki paliwa.
Powyższe rodzi również pewne domysły, że może powstawać pomiędzy pompą a wtryskiwaczami "korek" powodowany odparowaniem paliwa w pompie/przewodzie/wtryskiwaczu i pompa wtryskowa może po prostu nie mieć możliwości podania paliwa na wtrysk - zwiększenie ciśnienia paliwa na wejściu powinno ułatwić, niestety nie mam jak tego sprawdzić