Eskimos pisze:Oczywiście nie jest to jego główne zadanie, niemniej taką rolę też spełnia.
:] Ok, olej w jakiejś mierze chłodzi silnik i macie rację, tak jak napisałem - bo ma niższą temperaturę i jako obce ciało o niższej temperaturze absorbuje ciepło. Ale nie schłodziłby silnika i do tego potrzebny jest układ chłodzenia cieczą - a więc podług tego (właściwości chłodzących) nie dopasowujesz rodzaju oleju, o czym jest ten temat i o to mi chodzi. Oleju szukasz o jak najlepszych właściwościach smarujących! Nie szukasz oleju, który "uszczelni" Twój silnik, albo który "schłodzi" Twój silnik - tylko takiego, który zapewni jak najlepsze smarowanie, ułatwi rozruch, zachowa swoje właściwości. W rajdowych olejach jest jeszcze czynnik zachowania własnej temperatury (tzw. stałotemperaturowość).
Eskimos pisze:Co do chłodzenia, to po co Twoim zdaniem olej jest natryskiwany na denka tłoków?
Przede wszystkim smaruje gładź cylindra, w drugiej kolejności obniża temperaturę denka tłoka. Z dwóch kanalików, jeden wtryskuje pod dużym ciśnieniem, zapewne z powodu potrzeby jak najszybszego zapewnienia smarowania gorącej powierzchni. Drugi zapewne (dysza nieruchoma) doprowadza olej celem obniżenia temperatury. :] A parowanie oleju w skrzyni korbowej to zjawisko umożliwiające stałe i równomierne smarowanie wszystkich powierzchni.
Eskimos pisze:to do wszystkich silników produkowano by tylko jeden rodzaj oleju, o jednej lepkości (i to najlepiej jak najmniejszej, bo po pierwsze po co bez potrzeby obciążać silnik, a po drugie, na lekkobieżnym oleju pompa szybciej napełnia cały układ i silnik jest szybciej smarowany).
No to akurat bzdura, bo co to ma do rzeczy? Lepkość oleju nie ma bezpośrednio żadnego znaczenia dla chłodzenia. Lepkość czyli pozostający film olejowy to element ślizgowy dwóch powierzchni ciernych i takie też ma zadanie (no bo nie ma jak to określiłeś "turbo-teflonu"

). Poza tym lepkość to jedna właściwość, a gęstość to druga! Lepkość nie ma wpływu na prędkość rozprowadzania oleju po silniku przecież. A dzięki wysokiej lepkości olej nie spływa w całości ze ścianek tylko pozostawia wspomniany film i podczas rozruchu silnik właśnie NIE JEST suchy tylko wstępnie zabezpieczony, zanim "rozchlapie się" w całości. Czyż nie?
Eskimos pisze:Poza tym, do smarowania silnika wystarczyłaby połowa (albo i jeszcze mniej) oleju, który się w nim znajduje.
Tak? Silnik jest duży (blok TDSa naprawdę jest spory w porównaniu do innych konstrukcji), do niego dopasowana jest odpowiednia ilość oleju, która zdoła zabezpieczyć smarowanie wszystkich kanalików olejowych i powierzchni. Poza tym druga strona medalu - olej szybko się rozgrzewa i słabo oddaje ciepło (to wynika z jego budowy molekularnej gęstej cieczy, dlatego oleje są używane również do ogrzewania, jako paliwo długo trzymające temperaturę). To też zaleta, gdyż olej musi osiągnąć odpowiednią temperaturę, aby uzyskać optymalne właściwości. W związku z tym należy poszukać kompromisu pomiędzy odpowiednio dużą ilością oleju, aby ten zdołał wszystko nasmarować i jednocześnie rozłożyć ilość ciepła (łatwiej nagrzać 2l oleju niż 7l) oraz stosownie małą, aby dało radę go wystarczająco schłodzić. Myślę, że nie ma co nad tym dywagować "co by było gdyby", bo jednak panowie inżynierowie coś tam wiedzą...
Co do uszczelniania rozumiem o co Ci chodziło. :]
Pozdrawiam.