[E34] Umyłem sobie silnik :(
: 08 kwie 2009, 20:05
Witam!
Dzisiaj przez przypadek stałem się posiadaczem 525 93r. TDS. Autko stało w w garażu ponad 1,5 roku. Włożyłem akumulator. Kręcę...słyszę że ma ochotę zapalić ale dopiero jak w kolektor "psikłem" samostartu ożyła... Po przyjechaniu do domu zacząłem wyrzucać z niej śmieci i sprzątać furkę. Pod maską była gruba warstwa pyłu i brudu. Stwierdziłem że to w końcu diesel, i mycie nie powinno mu zaszkodzić. Przyznam że faktycznie teraz pod maską jest pięknie, ale co z tego...skoro obroty zaczęły falować. Skaczą prawie od zera do 1,5 tyś. Jak dodam gazu skaczą wyżej i spadają do zera. Czasami zgaśnie... Brak mocy i nie da się jechać. Czy właśnie zabiłem mojego TDS-a? Ponad to Na lewo poniżej pompy wtryskowej jest małe coś z odchodzącą metalową rurką (budową trochę przypomina wysprzęglik) od tego odchodzi jeden zielony przewód który jest ucięty. Na prawo od pompy wtryskowej jest duże okrągłe coś ze śrubką wkręconą od góry. W podstawę tego czegoś jest wkręcony jeden czujnik z jednym pinem. Kostka z tego czujnika jest zdjęta. Pod kolektorem dolotowym, mniej więcej na środku kolejna rozpięta kostka. Między alternatorem a silnikiem kolejna wisząca kostka na 2 piny i nie znalazłem miejsca gdzie mogłaby być wpięta. Mimo tych wszystkich porozpinanych kostek autko jechało. Kontrolka od układu wtryskowego świeci. Jak przywrócić do życia to auto?
Dzisiaj przez przypadek stałem się posiadaczem 525 93r. TDS. Autko stało w w garażu ponad 1,5 roku. Włożyłem akumulator. Kręcę...słyszę że ma ochotę zapalić ale dopiero jak w kolektor "psikłem" samostartu ożyła... Po przyjechaniu do domu zacząłem wyrzucać z niej śmieci i sprzątać furkę. Pod maską była gruba warstwa pyłu i brudu. Stwierdziłem że to w końcu diesel, i mycie nie powinno mu zaszkodzić. Przyznam że faktycznie teraz pod maską jest pięknie, ale co z tego...skoro obroty zaczęły falować. Skaczą prawie od zera do 1,5 tyś. Jak dodam gazu skaczą wyżej i spadają do zera. Czasami zgaśnie... Brak mocy i nie da się jechać. Czy właśnie zabiłem mojego TDS-a? Ponad to Na lewo poniżej pompy wtryskowej jest małe coś z odchodzącą metalową rurką (budową trochę przypomina wysprzęglik) od tego odchodzi jeden zielony przewód który jest ucięty. Na prawo od pompy wtryskowej jest duże okrągłe coś ze śrubką wkręconą od góry. W podstawę tego czegoś jest wkręcony jeden czujnik z jednym pinem. Kostka z tego czujnika jest zdjęta. Pod kolektorem dolotowym, mniej więcej na środku kolejna rozpięta kostka. Między alternatorem a silnikiem kolejna wisząca kostka na 2 piny i nie znalazłem miejsca gdzie mogłaby być wpięta. Mimo tych wszystkich porozpinanych kostek autko jechało. Kontrolka od układu wtryskowego świeci. Jak przywrócić do życia to auto?