Paweł pisze:
Tak ..jestem tym gościem który odradza uszlachetniacze które przeczyszczają układ
paliwowy , wtryski, pompy wtryskowe....jestem za tymi które je przesmarowywuja.,
a to różnica której nie potrafisz dostrzec.
Jak najbardziej widzę różnicę. Tylko że od smarowania pompy jest olej napędowy, a mnie chodzi właśnie o oczyszczenie tej pompy i wtrysków z ewentualnych osadów i zanieczyszczeń pochodzących z kiepskiej ropy.
Paweł pisze:Mam podać przykłady...................................
BMW 325 tds przebieg oryg. 274000 km zalany wynalazek Castrola przeczyszczający ,
skutki po przejechaniu 1400 km;;;
1. zatarta pompa wtryskowa na wałku
2. troncony migający wtrysk steruj acy
[Nie twierdze że jest on zły ....poprostu nie do tds-a.
Po prostu miałeś pecha, ktoś wcześniej lał nie wiadomo co, miałeś stary filtr paliwa, a i wcześniej był rzadko zmieniany itp. Przed zalaniem środków do czyszczenia układu trzeba filtr zmienić, bo po co rozpuszczać zanieczyszczenia w filtrze i puszczac je dalej, do pompy i do wtrysków? Nie ma "po prostu nie do tdsa". To jest silnik jak każdy inny. Jeżeli jest w dobrym stanie, to nic mu nie będzie, a jeżeli jest zapuszczony, to i tak nic mu nie pomoże.
Jakiś czas temu regulowałem u siebie nastawnik i za jedną robota od razu go rozebrałem, żeby wyczyścić. Nie znalazłem w nim ani jednego opiłka ani żadnych zanieczyszczeń - jak nówka. Dałem wtryski do sprawdzenia w serwisie Boscha - trzy były ok, a trzy przeregulowali i powiedzieli, ze są bdb i przeżyją cały silnik. Jakieś 2kkm przed tą rozbiórką zalałem podwójną dawkę (2 butelki na bak) czarnego STP do czyszczenia układów wtryskowych i nic się nie spsuło. Po prostu miałeś zapuszczonego trupa, którego dobiłeś i tyle.
Paweł pisze:A co zalewasz syntetyk? he he
Oczywiście. Do każdego mojego samochodu, czy motocykla, od dobrych 10 lat (w sumie kilkanaście pojazdów) zawsze zalewam pełen syntetyk. Co więcej - nigdy nie interesuje mnie co było lane wcześniej. Nie raz i nie dwa po zalaniu syntetyka wyleczyłem silnik z podbierania oleju. Mój TDS ma teraz 330kkm, na pełnym syntetyku jeżdzi odkąd go mam, czyli od prawie 5 lat i 135kkm. Od zmiany do zmiany nie muszę dolewać nic, nie wiem co to klepiące szklanki, cały czas mam oryginalną turbinę, która jakoś nie chce sie skończyć. Silnik suchy, nic sie nie poci, nic nie cieknie. Teorie, ze syntetyk się nie nadaje do starszych silników z trzycyfrowym przebiegiem to mity i opowieści drzewa sandałowego
Przez 5 lat miałem VW Garbusa, rocznik 1972, przebieg nieznany i przez 5 lat u mnie jeździł też na pełnym syntetyku bez żadnych negatywnych efektów.
Chyba, że mamy rózne definicje "całkiem dobrego auta". Mój TDS we wrześniu 2004 (czyli wówczas dziewięcioletni) kosztował coś ponad 30tys zł. Przez 5 lat zawsze był serwisowany na bieżąco, na dobrych częściach i materiałach eksploatacyjnych, bez zwracania większej uwagi na koszty. Jak było trzeba, to się robiło i już. A że raz trzeba było rzygnąć 2,5 tys. za dwumas i sprzęgło, innym razem 1500 za remont zawieszenia, jeszcze innym razem dostał profilaktycznie nową chłodnicę i visco, które też sporo kosztowały, - cóż, zawsze można było kupić Peloponeza, czy innego Kadetta i ciąć koszty

Przez 4,5 roku ten samochód zarabiał pieniądze i zima nie zima, mróz nie mróz, MUSIAŁ palić zawsze, codziennie i musiał być pewny. Teraz już nie zarabia i nie jeździ dużo dzień w dzień, ale wciąż jest to samochód, w którym działa _wszystko_ , którego jestem pewny i w każdej chwili mogę bez przygotowania wsiąść i pojechac tysiąc czy 2 tysiące km w jedną stronę i wrócić bez przygód.