Nastawnik - a jakżeby inaczej ...
: 26 mar 2008, 15:40
Witam,
Ja mam jeszcze trochę inny problem ze swoim samochodem. Samochód jest u mnie 2 miesiące dopiero. Jak go kupowałem - był trochę telepawy - na biegu jałowym buda się troszkę telepała i generalnie w środku słychać było coś, jakby burczenie. Miał to być zepsuty nastawnik (ktoś to podobno nawet komputerem zdiagnozował). Po odbiciu się od finansowego dna po zakupie, chciałem to naprawić. Jeden specjalista - robi tylko diesle - mówi, że mimo że to nie pomoże na burczenie te niskich obrotach, to jednak nastawnik trzeba zregenerować. I że oprócz tego poduszka pod silnikiem jedna kwalifikuje się do wymiany. Postanowiłem załatwiać sprawę po kawałku i zdecydowałem się na regenerację nastawnika. Kilka kilometrów samochód przejechał dobrze - burczenie się nie zmieniło, zchodził z obrotów ładnie i na jałowym chodził ładnie. Jednak następnego dnia nastawnik zaczął reagować na odbiorniki prądu. To znaczy - chodzi jako tako, ale jak np. przekręcam kierownicą obroty zaczynają falować - kilka razy rrrrum rrrrrrrum rrrrrum i się uspokaja - obroty wtedy latają od 600-900, podobnie np. włączenie wiatraka itp. Zaznaczam, że założony był akumulator troche za mały - 62 Ah i 580 A , czy jeszce mniejszy - w każdym bądź razie, od sporej benzyny. Wróciłem do specjalisty - pooglądał posłuchał, posprawdzał - mówi, że nastawnik jest dobrze, tylko mam problem z prądem. Wymieniłem go na nową Centrę 75 Ah 760 A - jest trochę lepiej, ale dalej włączenie sporego odbiornika prądu powoduje falowanie, chociaż teraz już nie zawsze. Mierzyłem napięcie ładowania równiótko 14V daje cały czas.... Teraz pytanie do państwa. Czy rzeczywiście może to być jeszcze wina alternatora i czy jest jakaś metoda sprawdzenia go, żeby nie naprawiać go niepotrzebnie. Czy wina może leży po stronie specjalisty, który nie powinien regenerować nastawnika tylko kazać mi kupić inny. Poza tym w ogóle co powinienem teraz robić....
Z góry dziękuję za sugestię i pozdrawiam
Ja mam jeszcze trochę inny problem ze swoim samochodem. Samochód jest u mnie 2 miesiące dopiero. Jak go kupowałem - był trochę telepawy - na biegu jałowym buda się troszkę telepała i generalnie w środku słychać było coś, jakby burczenie. Miał to być zepsuty nastawnik (ktoś to podobno nawet komputerem zdiagnozował). Po odbiciu się od finansowego dna po zakupie, chciałem to naprawić. Jeden specjalista - robi tylko diesle - mówi, że mimo że to nie pomoże na burczenie te niskich obrotach, to jednak nastawnik trzeba zregenerować. I że oprócz tego poduszka pod silnikiem jedna kwalifikuje się do wymiany. Postanowiłem załatwiać sprawę po kawałku i zdecydowałem się na regenerację nastawnika. Kilka kilometrów samochód przejechał dobrze - burczenie się nie zmieniło, zchodził z obrotów ładnie i na jałowym chodził ładnie. Jednak następnego dnia nastawnik zaczął reagować na odbiorniki prądu. To znaczy - chodzi jako tako, ale jak np. przekręcam kierownicą obroty zaczynają falować - kilka razy rrrrum rrrrrrrum rrrrrum i się uspokaja - obroty wtedy latają od 600-900, podobnie np. włączenie wiatraka itp. Zaznaczam, że założony był akumulator troche za mały - 62 Ah i 580 A , czy jeszce mniejszy - w każdym bądź razie, od sporej benzyny. Wróciłem do specjalisty - pooglądał posłuchał, posprawdzał - mówi, że nastawnik jest dobrze, tylko mam problem z prądem. Wymieniłem go na nową Centrę 75 Ah 760 A - jest trochę lepiej, ale dalej włączenie sporego odbiornika prądu powoduje falowanie, chociaż teraz już nie zawsze. Mierzyłem napięcie ładowania równiótko 14V daje cały czas.... Teraz pytanie do państwa. Czy rzeczywiście może to być jeszcze wina alternatora i czy jest jakaś metoda sprawdzenia go, żeby nie naprawiać go niepotrzebnie. Czy wina może leży po stronie specjalisty, który nie powinien regenerować nastawnika tylko kazać mi kupić inny. Poza tym w ogóle co powinienem teraz robić....
Z góry dziękuję za sugestię i pozdrawiam