Niestety bez prucia się nie obędzie. Przerabiałem temat dwa razy. Niestety dziś już nie pamiętam co się stało ze zdjęciami, które utrwalałem w czasie prac.
Ale to nic straconego. Kiedy już będziesz zmagał sę z tymi matami, nie zapomnij pstryknąć kilka ujęć.
Ja ze swej strony teraz mogę tylko posłużyć radami.
Najlepiej zabrać się do tej czynności rano, zwłaszcza że pierwszy raz.
Rozbieranie fotela nie nastręcza jakichś koszmarnych trudności. Natomiast przy montażu jego pokrycia jest trochę kombinacji z zaczepami, które zapobiegają przemieszczaniu się pokrowca na siedzeniu (z gąbki). Mowa tu o pierścionkach z drutu w środkowej części siedzenia. Dały mi się mocno we znaki przy montażu.

A nie chciałem zakładać (plastikowych) opasek zaciskowych.
Od spodu fotela (na jego ramie) są zagięte "ząbki". One trzymają materiał. Radzę je zbyt mocno nie odginać, bo następnym razem (a może się zdarzyć) już nie będzie co doginać.
Użyjmy do tego dużej siły, by naciągnąć materiał w stronę ząbków. Wtedy w dobrym stanie powineien zachować się materiał i ząbki.
Ok. załóżmy, że pokrowiec-pokrycie mamy w już w ręku. Od spodu (o ile dobrze pamiętam) powinno ono nosić ślady po przepaleniu spirali.
A nie... teraz sobie przypomniałem, będziesz musiał jednak rozwarstwić pokrowiec. Krótko mówiąc pruć. Ale też tylko tyle, aby się dostać do przepalonego miejsca.
Sama spirala jest bardzo elastyczna, więc jest to duży plus. Nic nie ukruszymy. Najgorsze jednak przed nami, bo spirali raczej nie zlutujesz. Pewnie jakimś klejem można, ale ja skręciłem ze sobą te druciki. Następnie (o ile pamiętam) odciąłem kawałek materiału niepalnego z okolic łączenia maty z przewodami. Jest go na tyle, że i Tobie wystarczy na obłożenie naprawionej spirali, żeby czasem nie przepaliło pokrowca.
To chyba wszystko. Teraz zostaje wszystko w miarę solidnie posszywać i zakładać w odwrotnej kolejności.
W razie czego (jak wspomniałem) służę pomocą.
Powodzenia!
