[e34] 524TD Nietypowa zagadka dotycząca grzania się
: 25 lis 2010, 0:07
Witam wszystkich użytkowników, przewaliłem forum już całe forum, szukając jakiejś wskazówki lecz ni mogę znaleźć odpowiedzi na problem z którym się spotkałem.
Zacznijmy wszystko od początku.
Pewnej niedzieli stałem się posiadaczem pewnego bmw 524TD,
Mój problem z tym samochodem zaczął się dosyć wcześnie, ponieważ wracając już samochodem z miejsca kupna, "zagotował się". Postanowiłem się zatrzymać, delikatnie poluzować korek na zbiorniczku z płynem chłodzącym... do moich uszu doszedł dźwięk bulgotu, wężykiem od nadmiaru zaczęła uciekać woda(płyn chłodniczy) coś zabulgotało, strzeliło, parsknęło poleciał jakiś syf nadmiarem... zakręciłem, poczekałem troszkę czasu aż ostygnie, postanowiłem ruszyć znów gdy temperatura spadła i dojechać do najbliższej stacji zakupić płyn do układu chłodzenia, samochód jednak znów się zagrzał, po pewnym odcinku ( około kilometra) zatrzymałem się znów, odczekałem kolejną chwilę, i pojechałem dalej do stacji jakoś dojechałem... Tam ponowny zabieg, poluzowanie korka, syf nadmiarem uciekł razem z płynem chłodniczym... poszedłem na stację, kupiłem Preston'a litrowego wlałem, zasiorbał wszystko, więc poszedłem po kolejne opakowanie płynu, tym razem 4l... wlałem jeszcze spokojnie dwa litry. Odpaliłem samochód i udało mi się przejechać z 60-70 kilometrów z wskazówką na przedostatniej kresce wskaźnika od temp. cieczy chłodzącej... zatrzymałem się kolejny raz... poluzowałem korek, nadmiarem znów uciekł syf, dolałem litr płynu jeszcze. i następnie dojechałem do miejsca docelowego ( 100 km ). Na drugi dzień udałem się do mechanika. Stwierdził pewnym urządzeniem ( pierwszy raz się z nim spotykam, ), że uszczelka pod głowicą walnięta. Ale poza oznakami rosnącej temp. nie ma innych objawów wskazujących na uszczelkę, samochód nawet dymka nie puści. Na drugi dzień pojazd znowu do warsztatu ( tym razem innego ). Tam postanowili zacząć sprawdzać wszystko od samego początku i szukać przyczyny gdzie indziej. Został wymieniony termostat na nowy, odpowietrzono układ chłodzenia, z wielkim trudem. Po tym zabiegu temp. płynu w układzie chłodzenia nie osiąga już przedostatniej kreski ale wacha się między pionową a przedostatnią.
Dodam, że węże puchną, więc, ciśnienie wytwarza się ogromne.... Dodam jeszcze, że nie mam ogrzewania w kabinie... Czy spotkaliście się z tak dziwnymi objawami? Dodam, że visco chodzi.
Zacznijmy wszystko od początku.
Pewnej niedzieli stałem się posiadaczem pewnego bmw 524TD,
Mój problem z tym samochodem zaczął się dosyć wcześnie, ponieważ wracając już samochodem z miejsca kupna, "zagotował się". Postanowiłem się zatrzymać, delikatnie poluzować korek na zbiorniczku z płynem chłodzącym... do moich uszu doszedł dźwięk bulgotu, wężykiem od nadmiaru zaczęła uciekać woda(płyn chłodniczy) coś zabulgotało, strzeliło, parsknęło poleciał jakiś syf nadmiarem... zakręciłem, poczekałem troszkę czasu aż ostygnie, postanowiłem ruszyć znów gdy temperatura spadła i dojechać do najbliższej stacji zakupić płyn do układu chłodzenia, samochód jednak znów się zagrzał, po pewnym odcinku ( około kilometra) zatrzymałem się znów, odczekałem kolejną chwilę, i pojechałem dalej do stacji jakoś dojechałem... Tam ponowny zabieg, poluzowanie korka, syf nadmiarem uciekł razem z płynem chłodniczym... poszedłem na stację, kupiłem Preston'a litrowego wlałem, zasiorbał wszystko, więc poszedłem po kolejne opakowanie płynu, tym razem 4l... wlałem jeszcze spokojnie dwa litry. Odpaliłem samochód i udało mi się przejechać z 60-70 kilometrów z wskazówką na przedostatniej kresce wskaźnika od temp. cieczy chłodzącej... zatrzymałem się kolejny raz... poluzowałem korek, nadmiarem znów uciekł syf, dolałem litr płynu jeszcze. i następnie dojechałem do miejsca docelowego ( 100 km ). Na drugi dzień udałem się do mechanika. Stwierdził pewnym urządzeniem ( pierwszy raz się z nim spotykam, ), że uszczelka pod głowicą walnięta. Ale poza oznakami rosnącej temp. nie ma innych objawów wskazujących na uszczelkę, samochód nawet dymka nie puści. Na drugi dzień pojazd znowu do warsztatu ( tym razem innego ). Tam postanowili zacząć sprawdzać wszystko od samego początku i szukać przyczyny gdzie indziej. Został wymieniony termostat na nowy, odpowietrzono układ chłodzenia, z wielkim trudem. Po tym zabiegu temp. płynu w układzie chłodzenia nie osiąga już przedostatniej kreski ale wacha się między pionową a przedostatnią.
Dodam, że węże puchną, więc, ciśnienie wytwarza się ogromne.... Dodam jeszcze, że nie mam ogrzewania w kabinie... Czy spotkaliście się z tak dziwnymi objawami? Dodam, że visco chodzi.