Przykro mi to mówić, ale kilka miesięcy temu dzwonił do mnie kolo, który nabył odemnie e34 TDS. Jeżdził nim przez rok.
Samochód był po chipie, więc scigał się nim nawet z "Subarakami".
Kilka miesięcy wcześniej pompa wtryskowa była regenerowana jeszcze "za mnie".
Jak wspomnial, samochód zaczął dymić, więc wywalił na poczatek zawór EGR.

Skutek był jednak marny. Następnie pod "lupę" poszły wtryskiwacze. Niestety po ukręceniu dwóch, mechanik sobie odpuścił resztę. Jakoś "polekowali" te uszkodzone.
Następnie został wywalony katalizator. Niestety auto nie przestalo kopcić. O ile dobrze pamietam, pompą też kręcili. Kopcenie nie ustało. Miała trafić na stół.
Planowali jeszcze "przyjrzeć" się turbinie i intercoolerowi, ale "mechanik" w końcu doszedł do wniosku, ze tego ruszać nie bedą, bo auto moc swoją jednak ma.
Aha... kopmplet opon też zdążył zedrzeć!
Na moje pytanie, dlaczego nie sprawdził w książce serwisowej, co było robione, a co nie, nic nie odpowiedział. No bo kto by tam książkę przegladał, skoro samochód miał niezłego "kopa".
Okazało się też, że nie przyszło mu do głowy nawet profilaktycznie podjechać na komputer i ustawić dawkę paliwa. Zwłaszcza, że mu mówiłem o nastawniku, który wymaga częstej korekcji dawki paliwa, albo wymiany na nowy, bo autko poszarpuje przy 1800obr/min.
No, ale kto by tam wszystko spamiętał przy zakupie samochodu.
Rzecz działa się w IRL.
Wspomniany powyżej TDS, był kupiony przeze nmnie w DE.
W książce serwisowej ostatnia obsługa serwisowa, była przeprowadzona kilka miesięcy przed sprzedaniem. Ale i był wpis, że silnik zostal wymieniony na nowy przy przebiegu 98tys.km.
Kupując tę beemkę, stan licznika wynosił ok. 160tys.km.

(zachipowana była, a nie wiedziałem

)
Sprzedając ją , stan licznika wynosił 225tys.km. Wszystkie naprawy i kupione części odnotowywałem skrupulatnie w owej książce sam.
Okazało się, ze koleś rzucił okiem na wpisy w tej książce, tylko w dniu zakupu auta.
A wystarczyło dopilnować podstawowych (rutynowych) czynności, trochę kosmetyki, odrobina zdrowego rozsądku...
