Niespodzianek być nie powinno,jeśli już miałeś z hamulcami do czynienia w OGÓLE.
Może być problem ze śrubką zabezpieczającą bęben hamulcowy przed samoczynnym przemieszczaniem się.Śrubka "lubi" się zapiec.
Więc zanim ją zaczniesz odkręcać (klucz ampol),spryskaj ją np.WD40 i odczekaj kilka chwil.
W tym czasie możesz poluzować linki hamulcowe umieszczone pod rękojeścią w kabinie.
Zakładam,że śrubki na bębnach są zapieczone.Wtedy trzeba wokół tej śrubki bęben opukać młotkiem.
Jeśli i to nie pomoże, tzn.czujesz, że klucz zaraz obróci się w śrubce,wtedy trzeba zaopatrzyć się w jakiś wybijak.Najlepiej obcięty na płasko z czoła i przykładając go do tej śrubki uderzamy w niego młotkiem.Czasem wystarczy raz.Mnie ten sposób jeszcze nigdy nie zawiódł.
Następnie bęben powinien dać się zdjąć rękami.Jeśli nie, to pewnie trzeba zluzować szczęki wewnątrz bębna.
Jednak nie podejrzewam takiej konieczności,skoro masz zużyte szczęki.
Ale gdyby były jakieś trudności,to w jednym z otworów (po śrubach od kół),zauważysz(powinieneś) trybiki.To są właśnie regulatory.Wskazana jest latarka.
Następnie bierzesz płaski (długi)śrubokręt i zaczynasz te trybiki popychać(przekręcać).Gwint jest "prawy".Przekręcając je,powodujesz,że szczęki hamulca oddalają się od bębna i bęben lżej schodzi.
Z montażem nowych szczęk nie powinno być niespodzianek.Obejrzyj w jakim stanie masz gładż na bębnie (miejsce, o które trą szczęki).Jeśli jest gładka powierzchnia,to wystarczy je przetrzeć czystą szmatką.
Oczywiście można też tę powierzchnię wcześniej przemyć np.benzyną ekstrakcyjną lub czymś o podobnym działaniu(odtłuścić).Czasem taka powierzchnia się "szkli",wtedy można te powierzchnię zmatowić bardzo miałkim papierem ściernym.
Sprawa się komplikuje,jeśli gładż "ma rowki".Nie można zakładać tych bębnów z powrotem,bo skutecznego hamulca ręcznego NIE BĘDZIE.Szczęki jak na taką masę auta i tak są małe.
Można jeszcze przedłużyć "żywot" takim bębnom,przetaczając je (tę gładż) na tokarce.
Wspomnę jeszcze o regulatorach...zapamiętaj w jakiej pozycji one są przed zdemontowaniem.Być może założenie ich "do góry nogami" nie przeszkadza,ale ja wolę jak częścią "dłuższą" są skierowane do góry.
Zakładamy,że nowe szczęki i bęben mamy już zamontowane.
Pozostaje teraz tylko śrubokrętem "podciągnąć" regulatory na szczękach w bębnie.
Podciągamy do momentu aż nie będziemy mogli obrócić rękami bębna.Następnie "popuszczamy" regulator do momentu aż bęben swobodnie można obrócić.
Zakładamy koło.
Jedną śrubę nie zakręcamy.Otwór przyda nam się do podciągnięcia- zluzowania hamulców.Ostatnią śrubę zakręcamy jeśli wszystko już "gra".
Teraz kolej na wyregulowanie linek hamulca.Podciągamy je...przynajmniej na początku, nie za mocno.Po kilku dniach można bardziej.Nie piszę ile.Każdy zrobi wg.własnego uznania.
Ja robię "na 4 ząbki" (zaraz po regulacji).Próbna jazda i sprawdzanie ręcznego jak "bierze".Staram się szukać nawierzchni nie utwardzonych.Póżniej jadę kilkaset metrów,kilometr i obserwuję hamulce(dotykam rękami bęben).Jak się grzeją, to luzuję odpowiednio na regulatorach w bębnach.
Nie pisałem jak się zdejmuje i zakłada sprężyny na szczęki, ale wymieniałem w różnych samochodach i powiem- bywało gorzej.
Aha,był bym zapomniał.Jeśli mamy chęć posmarować jakieś mechanizmy hamulcowe,to trzeba uważać, żeby czasem smar nie dostał się na części cierne !
