E36 318 TDS pluje olejem z bagnetu, może głowica ?
: 23 wrz 2014, 11:56
Witam, chcialem na wstepie powiedziec, ze pierwszy raz postuje cos tutaj (bo poprostu opadaja mi juz rece), chociaz od dluzszego czasu poczytuje sobie w tym kantonie wiedzy o Beemowskich Dieslach.
Już od jakiegoś czasu miałem takie stuki w silniku, jakby cos przeskakiwalo. Auto zbieralo sie jak nalezy, spalanie cykl mieszany 6l/100km, oleju brało w normie (jedyne co sie moglo nie podobac to przewod turbo do intercoolera byl uwalony w oleju od zewnatrz), odpalanie na zimnym od kopa na cieplym 1-2 sekudny, kopcil jak to dieslek przy mocniejszym przygazowaniu. A więc sobie tak jezdzilem jakies 10 miesiecy od zauwazenia tego stuku po raz pierwszy.
Przyszedl okres wakacyjny, odłozylem wieksze pieniazki, i postanowilem wziąśc się za Beatke. Mechanik -> diaganoza stuków -> rozciagniety lancuszek rozrzadu. Robota wykonana, przy okazji podczas szukania przyczyny stuku, mechanior ponoc (poniewaz niestety nie kontrolowalem jego pracy) ogladnal panewki, korbowod i stwierdzil ze one sa GIT, także ponoc powymienial oringi ktore widzial podczas tej pracy i uwazal za zuzyte.Efekt: Stuk znikl, auto zaczelo lepiej odpalac na cieplym.
Pojechałem na urlop, trasa 600 km, wszystko OK. W dzien powrotu zauwazylem ze plyn chlodniczy jest czarny, a pod autem zebrala sie plama oleju. Telefon do mechaniora, i na drugi dzien bylem u niego. Diagnoza -> poci sie chlodniczka oleju, a płyn sie poprostu obrudził podczas wymiany rozrzadu (po spuszczenieu faktycznie był zielony) -> wymiana wraz z oringami -> problem nie ustal. Następnie czekałem 1,5 tygodnia na dalsza diagnoze -> obudowa filtra oleju jest nieszczelna. Odebrałem auto, lekko zażenowany jak długo musiałem czekac na diagnoze i postanowilem podzialac sam. Sam w 15 minut stwierdzilem ze olej faktycznie pojawia sie na obudowie ale jest on wypluwany przez dziurke odpowietrzenia na bagnecie, dzieje sie to powyzej 3k obrotow. Olej jest wypluwany w takim stopniu, ze jesli chcialbym jezdzic Betka to musialbym wlac 1l/100 km. Stwierdzilem ze w silniku musi sie zbierac nadcisnienie, dostaje sie do miski, i wywala przez bagnet. Przeczyscilem odme, niestety problem nie ustal. Auto po ostrzejszym przejezdzie 10 km, zostawia potem plame 15-20 cm na postoju.
Dodatkowe rzeczy ktore mnie niepokoja i ktore zaczely sie od tej trasy urlopowej to:
-Plyn chlodniczy nadal brudny ( bagnet i korek wlewu nie ma "majonezu", wiec jakby uszczelka głowicowa OK)
-Spalanie 7,5l/100 km !!
-Po odpaleniu wieeelka smuga białego dymu z rury, zapach spalanego oleju
-kopci na czarno niesamowice, wczesniej kopcil jak normalny dieselek, teraz to juz napewno nie w normie
-Olej w kolektorze ssącym (jest go tylko troche), patrzać na zaworki przez otwory od kolektora, zauwazylem ze sa pokryte jakbym olejem-smarem (czyżby plujące turbo ?!)
-Stukaja bardzo glosno hydrauliczne popychacze zaworów.
Dodam jeszcze ze silnik odpala na zimym i na cieplym WZOROWO i zbiera sie także WZOROWO. (mam nowy aku, swiece, przewod masowy)
-Moje pierwsze podejerzenie to ze pierscienie w silniku przepuszczaja, stad nadcisnienie, z tym, że wydaje mi sie ze wtedy nie byloby kompresji i silnik by ciezko odpalal na zimnym, wiec komprecha chyba jest.
-Drugie ze, moze to głowica, czy takie objawy moga wystapic przy uszkodzeniu głowicy ? Sama uszczelka jest chyba OK skoro nie ma majonezu, wszystko by mi pasowalo pod glowice oprocz tego plucia przez bagnet ;/ chyba ze to tez sie kwalifikuje
-Trzecie, czy jest mozliwe ze nieszczelne turbo spowodowalo by taki balagan, moj tok myslenia przy tej opcji to (turbo pluje -> kolektor ssacy -> olej siada na zaworkach tak ze mamy smar -> to wplywa na stan glowicy, co wplywa na stan silnika)
-Czwarte, głowica oraz pierscienie poszły
Jutro mam zamiar zrobić pomiar cisnienia sprezania, zakupilem manometr, wiec bedziemy wiedziec cos wiecej.
Poki co to rozwazam opcje wymiany silnika, oczywiscie na spokojnie szukajac egzemplarzu w dobrym stanie.
Najchętniej poszedlbym na naprawe zarowno glowicy jak i wymiane pierscieni z tym, ze w serwisie z autoryzacja gosciu krzyknal mi 2000 zł za SAMA DIAGNOZE (rozebranie silnika na czesci pierwsze, stwierdzenie co jest nie tak) a stwierdzil ze jesli juz cos wymieniac to robic kapitalke czyli jakies 7000-8000. Niestety nie mam zadnego zaufanego zwyklego warsztatu w okolicy,a po tym co sie dzieje ostatnio stracilem wiare w kompetencje chlopakow i panow w zwyklych warsztatach. Bylem zapewniany ze "jeszcze dojebanego TDS'a nie widzialem", gdy sie pytalem o stan ogolny silnika podczas robienia rozrzadu.
Wg mnie taka robota typu, głowica oraz wymiana pierscieni powinna kosztowac kolo 2000. Mowie o wymianie pierscieni, zakladajac ze sciany cylindra sa OK. Silnik plus wymiana tez cos kolo 2000, z tym ze wiadomo jak to jest z uzywanymi motorami. Niestety opcja kapitalka odpada (brak az takich funduszy).
Opadaja mi juz ręce, potrzebuje jakis podpowiedzi na co to Wam wyglada, zeby sie ukierunkowac, a takze polecany warsztat, gdzie pracuja ludzie kompetentni, ktorzy potrafili by zdiagnozowac sprawe, wyciagnać głowice, sprawdzic tłoki pierscienie (niestety sam nie mam na to mozliwosci). Nie chodzi mi oto ze oczekuje ze ktos mi to sprawdzi za 100 pln, ale mysle ze taka diagnoza to z tego co czytam na forum powinna wynosic ok. 500-700 pln max. Majac diagnoze moge podjac decyzje, z tym zeby ta diagnoza byla trafna, poniewaz czemu mam brac drugi silnik jesli np. w mojego wystarczy wlozyc 2000 i bedzie fruwal dalej. Jestem ze Świdnicy, lecz przejazd 50-70 km do DOBREGO fachowca nie jest dla mnie problemem. Prosze o rady, i tak jak juz mowilem na co to Wam wyglada, ze co tam siedzi. Zobowiazuje sie oczywiscie do uaktualniania tego wątku, az do rozwiazania sytuacji, co by nastepni mieli skąd czerpać wiedze.
Już od jakiegoś czasu miałem takie stuki w silniku, jakby cos przeskakiwalo. Auto zbieralo sie jak nalezy, spalanie cykl mieszany 6l/100km, oleju brało w normie (jedyne co sie moglo nie podobac to przewod turbo do intercoolera byl uwalony w oleju od zewnatrz), odpalanie na zimnym od kopa na cieplym 1-2 sekudny, kopcil jak to dieslek przy mocniejszym przygazowaniu. A więc sobie tak jezdzilem jakies 10 miesiecy od zauwazenia tego stuku po raz pierwszy.
Przyszedl okres wakacyjny, odłozylem wieksze pieniazki, i postanowilem wziąśc się za Beatke. Mechanik -> diaganoza stuków -> rozciagniety lancuszek rozrzadu. Robota wykonana, przy okazji podczas szukania przyczyny stuku, mechanior ponoc (poniewaz niestety nie kontrolowalem jego pracy) ogladnal panewki, korbowod i stwierdzil ze one sa GIT, także ponoc powymienial oringi ktore widzial podczas tej pracy i uwazal za zuzyte.Efekt: Stuk znikl, auto zaczelo lepiej odpalac na cieplym.
Pojechałem na urlop, trasa 600 km, wszystko OK. W dzien powrotu zauwazylem ze plyn chlodniczy jest czarny, a pod autem zebrala sie plama oleju. Telefon do mechaniora, i na drugi dzien bylem u niego. Diagnoza -> poci sie chlodniczka oleju, a płyn sie poprostu obrudził podczas wymiany rozrzadu (po spuszczenieu faktycznie był zielony) -> wymiana wraz z oringami -> problem nie ustal. Następnie czekałem 1,5 tygodnia na dalsza diagnoze -> obudowa filtra oleju jest nieszczelna. Odebrałem auto, lekko zażenowany jak długo musiałem czekac na diagnoze i postanowilem podzialac sam. Sam w 15 minut stwierdzilem ze olej faktycznie pojawia sie na obudowie ale jest on wypluwany przez dziurke odpowietrzenia na bagnecie, dzieje sie to powyzej 3k obrotow. Olej jest wypluwany w takim stopniu, ze jesli chcialbym jezdzic Betka to musialbym wlac 1l/100 km. Stwierdzilem ze w silniku musi sie zbierac nadcisnienie, dostaje sie do miski, i wywala przez bagnet. Przeczyscilem odme, niestety problem nie ustal. Auto po ostrzejszym przejezdzie 10 km, zostawia potem plame 15-20 cm na postoju.
Dodatkowe rzeczy ktore mnie niepokoja i ktore zaczely sie od tej trasy urlopowej to:
-Plyn chlodniczy nadal brudny ( bagnet i korek wlewu nie ma "majonezu", wiec jakby uszczelka głowicowa OK)
-Spalanie 7,5l/100 km !!
-Po odpaleniu wieeelka smuga białego dymu z rury, zapach spalanego oleju
-kopci na czarno niesamowice, wczesniej kopcil jak normalny dieselek, teraz to juz napewno nie w normie
-Olej w kolektorze ssącym (jest go tylko troche), patrzać na zaworki przez otwory od kolektora, zauwazylem ze sa pokryte jakbym olejem-smarem (czyżby plujące turbo ?!)
-Stukaja bardzo glosno hydrauliczne popychacze zaworów.
Dodam jeszcze ze silnik odpala na zimym i na cieplym WZOROWO i zbiera sie także WZOROWO. (mam nowy aku, swiece, przewod masowy)
-Moje pierwsze podejerzenie to ze pierscienie w silniku przepuszczaja, stad nadcisnienie, z tym, że wydaje mi sie ze wtedy nie byloby kompresji i silnik by ciezko odpalal na zimnym, wiec komprecha chyba jest.
-Drugie ze, moze to głowica, czy takie objawy moga wystapic przy uszkodzeniu głowicy ? Sama uszczelka jest chyba OK skoro nie ma majonezu, wszystko by mi pasowalo pod glowice oprocz tego plucia przez bagnet ;/ chyba ze to tez sie kwalifikuje
-Trzecie, czy jest mozliwe ze nieszczelne turbo spowodowalo by taki balagan, moj tok myslenia przy tej opcji to (turbo pluje -> kolektor ssacy -> olej siada na zaworkach tak ze mamy smar -> to wplywa na stan glowicy, co wplywa na stan silnika)
-Czwarte, głowica oraz pierscienie poszły
Jutro mam zamiar zrobić pomiar cisnienia sprezania, zakupilem manometr, wiec bedziemy wiedziec cos wiecej.
Poki co to rozwazam opcje wymiany silnika, oczywiscie na spokojnie szukajac egzemplarzu w dobrym stanie.
Najchętniej poszedlbym na naprawe zarowno glowicy jak i wymiane pierscieni z tym, ze w serwisie z autoryzacja gosciu krzyknal mi 2000 zł za SAMA DIAGNOZE (rozebranie silnika na czesci pierwsze, stwierdzenie co jest nie tak) a stwierdzil ze jesli juz cos wymieniac to robic kapitalke czyli jakies 7000-8000. Niestety nie mam zadnego zaufanego zwyklego warsztatu w okolicy,a po tym co sie dzieje ostatnio stracilem wiare w kompetencje chlopakow i panow w zwyklych warsztatach. Bylem zapewniany ze "jeszcze dojebanego TDS'a nie widzialem", gdy sie pytalem o stan ogolny silnika podczas robienia rozrzadu.
Wg mnie taka robota typu, głowica oraz wymiana pierscieni powinna kosztowac kolo 2000. Mowie o wymianie pierscieni, zakladajac ze sciany cylindra sa OK. Silnik plus wymiana tez cos kolo 2000, z tym ze wiadomo jak to jest z uzywanymi motorami. Niestety opcja kapitalka odpada (brak az takich funduszy).
Opadaja mi juz ręce, potrzebuje jakis podpowiedzi na co to Wam wyglada, zeby sie ukierunkowac, a takze polecany warsztat, gdzie pracuja ludzie kompetentni, ktorzy potrafili by zdiagnozowac sprawe, wyciagnać głowice, sprawdzic tłoki pierscienie (niestety sam nie mam na to mozliwosci). Nie chodzi mi oto ze oczekuje ze ktos mi to sprawdzi za 100 pln, ale mysle ze taka diagnoza to z tego co czytam na forum powinna wynosic ok. 500-700 pln max. Majac diagnoze moge podjac decyzje, z tym zeby ta diagnoza byla trafna, poniewaz czemu mam brac drugi silnik jesli np. w mojego wystarczy wlozyc 2000 i bedzie fruwal dalej. Jestem ze Świdnicy, lecz przejazd 50-70 km do DOBREGO fachowca nie jest dla mnie problemem. Prosze o rady, i tak jak juz mowilem na co to Wam wyglada, ze co tam siedzi. Zobowiazuje sie oczywiscie do uaktualniania tego wątku, az do rozwiazania sytuacji, co by nastepni mieli skąd czerpać wiedze.