Kupiłem sobie ostatnio TDSa z 1993 roku (jak go doprowadzę do porządku, to pokażę fotki - o ilę będzie się czym chwalić) ma praktycznie wszystko prócz ksenonów - nadwozie typu touring. Silniczek pracuje jak igiełka - równo, super!. Mam tylko pewne obawy co do jego pracy jak mu się "depnie". Generalnie wydaje mi się, że jakoś ciężko mu się zbiera na obroty a po przekroczeniu 3 tyś obrotów na 3 biegu zaczyna szarpać i jakby brakowało mu ropki - nie jest to jakieś hardcorowe szarpanie, ale wydaje mi się że po przekroczeniu tych 3 tyś słabnie. Auto kupiłem od wujka który trzymał go dla mnie 6 miesięcy bo nie mogłem uzbierać kasy. Auto miało uszkodzoną pompę wtryskową (standard), ale została kompleksowo doprowadzona do ładu - mój wujaszek jest mechanikiem i zajmuje się głównie naprawą pomp, wtrysków itp. Dodam, że przy normalnej jeździe do ok 100-110km/h auto spala ok 6,3-6,5 literka na 100km, co wydaje mi się dobrym wynikiem (wyłączona klima, ewentualnie nawiew i radyjko) - przynajmniej tak pokazuje komputer pokładowy.
Czy w związku z tym macie może jakieś sugestie, może ktoś z Was miał podobne problemy. Dodam jeszcze, że po przekroczeniu tych 3 tyś w lusterku widzę ładną chmurkę (to oczywiście przy ostrym gazie).
W chwili obecnej szykuję się do wymiany oleju i filtrów, ponieważ olej jest już ciemny i nie wiem kiedy był wymieniany.....
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za ewentualne sugestie i uwagi

