Kiedy silnik jest zimny to w zasadzie leje się ciurkiem... auto na zimno ma problemy z odpaleniem, kiedy odpali to przez chwilę szarpie i puszcza dymka. Natomiast kiedy już pochodzi te 20-30sek to chodzi jak zegarek... ale... zostawiam wręcz kałużę ropy.
Zajrzałem na pracującym silniku na bok pompy i okazuje się że leje się albo spod dekielka przestawiacza kąta wtrysku albo gdzieś z okolic TR. No i moje pytanie, czy opłaca mi się kupować komplet uszczelek do pompy (ten z allegro za ok 40zł) razem z tymi oringami i innymi wynalazkami. Czy zamówić sobie konkretne uszczelki i zrobić z tym porządek ? Dodam że nie zamierzam wyjmować pompy, bo nie mam do tego ani narzędzi ani warunków (robota pod blokiem).
Podpowiedzcie proszę na co uważać przy takiej wymianie, oraz czy warto zwrócić uwagę na inne newralgiczne punkty pompy które mogą się rozszczelnić niebawem, w sensie co jeszcze uszczelnić ?
Jeśli napisałem niezbyt czytelnie to bardzo przepraszam ale padam na twarz po dzisiejszym dniu...
No i w efekcie za 50zł robię ca. 60km po mieście... to chyba trochę za mało ?
