Mianowicie jakoś 1.5-2 miesiąca temu zobaczyłem że klimatyzacja przestała grzać. Myślałem o różnych przyczynach, jedni mówili że zaciął się klimatronik, inni o jakichś silniczkach... w każdym bądź razie podjechałem do gościa od klimy, który po prostu uzupełnił mi płyn chłodniczy, odpowietrzył układ (chwila na obrotach 3.5-4tysiące) i życzył udanej drogi. Klima działała (w sensie ładnie mnie wygrzała potem na trasie). Teraz mija miesiąc od dolewki i znowu zauważyłem że leci z niej zimne powietrze. Zatrzymałem się na stacji, dolałem litr płynu no i jest lepiej, ale np. stojąc na światłach i dodając stale gazu (np. ciągłe 3k obrotów) grzeje o wiele cieplej niż na biegu jałowym. Fakt że nie odpowietrzałem układu i na co dzień jeżdżę po Szczecinie (króciutkie trasy miastowe, raz tylko na jakiś czas bujne go dookoła miasta żeby go przedmuchać) Pytanie do was - co się może dziać ? Rozumiem że gdzieś płynu ubywa, to nie jest jakiś duży problem bo mogę go przez zimę dolewać a jak będzie sucho to gdzieś auto oddam do zlokalizowania przecieku (bo nie ukrywam że wolałbym go oddać do tego kolesia, który warsztat ma w Słupsku) Niepokoi mnie jednak, że mam wrażenie że wskazówka od temp. silnika przesunęła się troszkę w prawo:



Pytam, bo jednak dolewam płynu chłodniczego i chociaż nie rozumiem jaki ma wpływ na klimę (
Pozdrawiam i z góry dziękuje za odpowiedzi - nie lubię jak coś złego się z bunią dzieje i chciałbym jej pomóc w jakiś sposób
edit
poza tymi objawami auto zdrowe, pali na dotyk, trzyma osiągi, NIGDY mi się nie zagrzało