AUTO chodziło od odpalenia dobre 30 minut na jalowym biegu i nic złego w nim nie dostrzeglem.
Blachy w porządku, przejrzałem rachunki za naprawy, (od 2000! To jak czytanie ksiazki) właściciel uprzedził mnie, że nie ma tam i tak wszystkiego.
Autem nie rzuca, nie ma żadnych wibracji.
Nie brałem go również na warsztat, wydawało mi się wszystko w porzadku. Po jeździe też wszystko dobrze. Zawieszenie ciche i silnik jedynie z tym dolkiem mocy do 2000.. ale to wiem.
Kupilem, nie było też drogie a właściciel zrobił mi w dodatku nowy przeglad. (Mieszkam w Niemczech)
Przeszedł bez problemu na wskazanej przeze mnie stacji.
No i tyle. Po odebraniu auta jeździłem jeden dzień jeszcze na żółtych blachach. Następnego dnia po odpaleniu coś mi nie pasuje. Otwieram okno i słyszę jakby drugi, równoległy klekot przypominający klekot silnika. Raz szybszy, raz wolniejszy raz z minimalną przerwą. Dźwięk wychodzi jakby spod silnika ood strony kierowcy. Nieważne jak nachylenie stoi auto. Gdy wcisnąć sprzęgło do momentu lapania głos ustaje. Gdy dodam delikatnie gazu (900-1000) głos ustaje bądź staje się bardzo niesłyszących (jakby za ścianą ktoś mikserem kręcił, stlumiony dzwiek )
Podczas jazdy niezależnie od biegu dochodzi drugi, nakładając się dźwięk z dźwiękiem silnika. Jest dość słyszalny przy większych obrotach, jego częstotliwość zależna również od obrotow.
I teraz hokus pokus gdy silnik osiągnie odpowiednią temperaturę pracy wszelkie odgłosy znikaja. Nie mam w żadnym momencie zaników mocy. Nie faluja obroty. Nie szarpie nie rzuca, biego wchodzą gladko, poziom oleju w silniku i w pośpiechu wspomagania odpowiedni. Odgłosy mają coś wspólnego z temperatura silnika/oleju choć na logikę gdy olej zimny to gęstość lepsza i tłumic powinien.
Myślałem zapewne lozysko oporowe ale czemu odgłos znika również na cieplym silniku ? Gdyby było walnie to wali ciągle na jalowym.
Auta nie zameldowałem, miał dostać je mój ojciec bo niedawno wyprowadziłem się do Niemiec i 2000km w dwie strony jechać Clio to poraszka.
Nie mogłem również przejść obok okazji zakupu auta z pierwszej reki, 20 letniego z kompleksowa historia napraw i w sumie nie aż tak wielkim przebiegiem jak sadze. 15-18 tys rocznie w niemcz3ch i w dieslu czy to dużo? W sumie wydaje mi sie, że to może dopiero polowa jego całkowitej zywotnosci.
Właściwie auto nie powinno się poruszać po drogach gdyż jest niezameldowane, teraz mam tez dylemat czy je sprzedać dalej i nie zaczynać si3 bawić w szukanie problemów czy robic, bo szkoda mi auta strasznie. Poza tym uwielbiam po prostu te e39tki..
Co wyczytałem z rachunków uszczelniana pompa paliwa, nowa pompa wody, alternator, żarowe są nowe, do skrzyni i sprzęgła nie mam nic. Z rozrządu również nic.
Proszę chociaż o jakieś tropy i czy moja diagnoza łożyska oporowe go mogłaby być słuszna mimo zaniku odgłosy na cieplym silniku.
Pozdrawiam Lukasz.
