Od 2 dni bumka zaczęła stroić fochy. Na zimnym silniku wczoraj nie chciała odpalić i pojawił się dziwny objaw przy jeździe po dziurach (tych większych) spadają obroty o ok 500 jak przejechałem przez próg zwalniający (powoli) to mi zgasła. Ciekawostką jest też to że np jadąc rano do pracy marudziła mi a 5 godzin później jak sobie spokojnie postała odpaliła pięknie i zupełnie nic się nie działo.
* Dzisiaj byłem zaskoczony bo zupełnie nic się nie działo, próbowałem wertepów, progów zwalniających i cisza. Czy jest możliwe żeby coś z sekcji paliwowej zgłupiało po jednorazowej jeździe na oparach?
Przypomniało mi się, że dzień przed tym jak pojawiły się pierwsze objawy troszkę ją pomęczyłem na placu
* Z podpięciem pod kompa jest jeden drobny problem byłem już w 2 warsztatach gdzie na samym starcie mieli wątpliwości czy się uda połączyć z tym modelem. Na moje nieszczęście mieli rację. Wie ktoś gdzie w szczecinie lub okolicach podepną mi ją bez problemu?
