Witam serdecznie, mam pewnien problem, jechałem dzis swoim e36 325 td, 94 r., 331000 (na blacie, bez dokumentów) zapaliła mi sie kontrolka akumulatora (ale tak delikatnie prawie ze niewidoczna), zmierzałem do elektryka i w pewnym momencie zaczeło padac wszystko po kolei, oświetlenie tablicy, ogrzewanie, światła, szyby elektryczne a nawet zegary (padły wszystkie, żaden nie działa) samochód zaczął szarpać ale jechał, po jakis 300 metrach zgasł na dobre (sam). Po przekreceniu zapłonu o dziwo kontroliki sie świeca, światła działaja ale juz nie zapala tylko dziwnie terkocze. Moje pytanie to oczywiście co się mogło stać ? Czy to możliwe że poprzez brak ładowania silnik zgasł sam z siebie ?
No i następny pytanie do kogo się z tym zwrócić, mechanika, elektromechanika czy moze do blacharza ?

Jestem z Koszalina i jeżeli ktoś zna jakiegoś fachowca w rejonie, chetnie skorzystam.
Pozdrawiam, Seba