po ponad roku patrzenia na wkur...jącą czerwoną kontrolkę ładowania problem został rozwiązany, wyśmiejecie mnie pewnie i wielu z was powie ze nie dopuścili by do sytuacji żeby tyle czasu nic z tym nie robić, ale proszę o wyrozumiałość i zrozumienie nie mam zbyt często warunków do samodzielnych napraw, a i z kasą niestety było krucho
Oczywiście nie olałem tematu całkowicie, alternator rozebrałem wymieniłem łożyska, regulator ze szczotkami, komutator wirnika i w rezultacie nic się nie zmieniło. Alternator w dalszym ciągu ładował prawidłowo ale kontrolka niestety nie zgasła
Szukałem drugiego alternatora po olsztyńskich cmentarzach samochodowych niestety też bez skutku, VALEO mieli bez problemu ile tylko dusza zapragnie ale chyba 90A
W końcu pojawiło się trochę dodatkowej gotówki, wymieniłem łożyska kół, świeczki żarowe, akumulator oraz masę innych pierdół i wrócił temat ładowania.
Znalazłem wreszcie na allegro taki sam alternator, zakupiłem, zamontowałem i.... dalej to samo
Co się okazało winny całemu zajściu był przepalony bezpiecznik w schowku, nr.15 o wartości 7,5A
Tym sposobem kontrolka gaśnie normalnie, ja mam 2 sprawne alternatory (może ktoś potrzebuje
edit:
a tak z innej bajki, według rozpiski bezpieczników nr.15 to sterownik silnika, wiec może wie ktoś co jeszcze mogło nie działać przez ten nieszczęsny bezpiecznik